Ja ci daję pracę — o niestosowaności niektórych sformułowań

JA DAJĘ CI PRACĘ — O NIESTOSOWNOŚCI NIEKTÓRYCH SFORMUŁOWAŃ

W powszechnym obiegu znajdują się dwa sformułowania, które mają
potężny wpływ na sposób myślenia wielu ludzi. Te dwa sformułowania
to „pracodawca” i „pracobiorca”. Dyskutując z zapalonymi liberałami-
właścicielami firm, nieraz musiałem wysłuchiwać, że oni „dają pracę”,
że bez nich ludzi umieraliby z głodu, że gdyby wszyscy pracodawcy
nagle zniknęli, cały świat by się zawalił… Nieraz uderzała
mnie nieadekwatność tego sformułowania.

Zastanówmy się nad tym słowem. Praco-dawca. Składa się z dwóch
członów, ma oznaczać kogoś, kto daje pracę. A przecież
zarówno daje jak i daje pracę jest tak niewłasciwe..

Praca, jest towarem. Usługą, jeżeli wolicie. W gruncie rzeczy
nie jest niczym różnym od ziemniaków sprzedawanych na straganie.
Kupując warzywa na targu, oczywiście daje się pieniądze sprzedawcom —
w zamian za otrzymany towar. Wyobraźcie sobie jednak, że w rozmowie
wtrącam: dałem dzisiaj sto złotych ludziom na targowisku. Czy
to adekwatnie, właściwie oddaje co się właściwie stało? Bez wątpienia,
mówiłbym prawdę, w pewnym przynajmniej sensie. Jednakże słowo „dałem”
od razu wywołuje określone skojarzenia. Zrobiłem łaskę sprzedawcom,
szlachetnie im dałem pieniądze. A że przy okazji dostałem coś, co
chciałem, jakoś przy okazji umyka bokiem.

Pracodawca nie daje pracy. Takie sformułowanie sugeruje związek
zupełnie przeciwny temu, co się faktycznie dzieje. Pracodawca daje
pieniądze, a dostaje w zamian za to pracę. Pracę dają ci, których
określa się „pracobiorcami”. Pracodawca kupuje ich pracę. Oni zaś
ją sprzedają. Nikt z nich nie robi tego z szlachetnych pobudek serca,
tak jak mało kto kupuje marchewkę na targu po to tylko, by sprzedawcy
mieli za co utrzymać rodzinę. Zresztą, nawet może i są takie osoby,
a przynajmniej takie, które taką sobie dorabiają ideologię.

Należałoby więc urobić zupełnie inne sformułowania niż te, które
tak orzą naszą świadomość. Nie mam w tej chwili pomysłu; ale może
ktoś się zgłosi?

Druga sprawa, to owo nieszczęsne rayndowskie przekonanie, że jak tylko
znikną w jednej chwili wszyscy przedsiębiorcy, to świat się zawali. To znaczy,
owszem, gdyby to nastąpiło w jednej chwili, nastąpiłby chaos, ale tak samo nastąpiłby
chaos, gdyby nagle w jednej chwili zniknęli wszyscy urzędnicy, kanalarze czy śmieciarze. Gdyby
jednak owi przedsiębiorcy znikali powoli, jeden po drugim, coby się stało? Dla
ułatwienia przyjmijmy, że mamy idealnie działający wolny rynek.

Istniejący na rynku przedsiębiorcy to ci, którym się udało. Ci, którzy najlepiej
sobie poradzili; albo ci, którzy mieli szczęście; ale także i ci, którzy sami z siebie
nigdy by nie dorobiliby się do majątku, ale otrzymali go w spadku po rodzinie. Są
jednak dziesiątki takich, którzy próbowali kiedyś założyć własne firmy, ale się im nie udało.
Mój ojciec miał kiedyś firmę, na starość miał dosyć użerania się z biurokratami i zaczął
pracować u kogoś innego. Mój teściu próbował własnej działalności co najmniej dwa razy.
Wokół siebie widzę dziesiątki takich, którym się nie udało; bo mieli pecha; bo w walce
panującym na wolnym rynku okazali się nieco gorsi od innych — ich firmy były nie dość
sprawne, nie dość efektywne.

Co by się więc stało, gdyby zniknęli wszyscy obecni pracodawcy? Otóż nic. Zastąpiliby ich inni,
którzy w tej chwili są pracownikami, ponieważ mieli nieco gorsze zdolności. Gdyby ci z kolei też
zniknęli, zastąpiliby ich jeszcze inni i tak dalej, i tak dalej… Za każdym razem
efektywność firm by nieco spadała. Wprawdzie napisałem bowiem, że czasami bowiem sukces firmy
zależy od szczęścia, ale oczywiście nie mam wątpliwości, że statystycznie wolny rynek promuje
sprawniejszych przedsiębiorców. I to wszystko. Nieco mniej efektywne firmy. Nieco gorsze
wyroby.

Pamiętajmy o tych dwóch rzeczach — niewłaściwości sformułowania „pracodawca” oraz
o tym eksperymencie myślowym — zawsze, gdy usłyszymy, że „na miejsce każdego
pracownika są tysiące”, a „przedsiębiorcy są nieliczni i to oni dają pracę”. Na
miejsce każdego przedsiębiorcy czekają setki i tysiące innych, którzy okazali
się ciut, ciut za mało sprawni.

I tyle.

Advertisements

Informacje o szopeno

Poszukujący prawdy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s